uległam
malinie jego ust
nie wierzę i mało oddycham
tlen przez suche zboże
błękit padł
rozproszył swą szatę
wypluł duszę i zbladł
wiatr nie ma rąk
a jeśli dotyka
to lękiem
ślepy kruk
rozłożył skrzydła
i zmarł
nadzieję rozbił o głaz
serce z mej piersi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz