on
jako początek
obnażona myśl
z blizną na bladym ramieniu
niesmak
niedosyt
z moją winą schnącą tuż obok twojej miłości
w rzece
nie ufam zapewnieniom
o czystości
moje błędy opadły na dno
nie wydostaną się z mułu
świętość przepadła głęboko w dole
rozkłada się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz