Zasłużyłam na każde to rozpaczliwe czucie krążące w moim ciele, zasłużyłam na miejsce i czas, w którym tkwię, istota martwego ciała w pięknej, bogato zdobionej trumnie. Ja. Początek i koniec. Ja. Tchórzę. Ja, wszystko wszystkiego, epicentrum wszechświata. Bohaterka romantyczna, kobiecy odpowiednik Wertera. Moje uczucia to cienkie struny, czekające twoich niebezpiecznych palców, które jednym mocnym drżeniem zaakcentują koniec tejże pieśni.Toksyny z Twoich ust, kąpię się w nich co noc, obmywam każdy skrawek ciała w tym mule. Woda płynie gorącym strumieniem po mojej twarzy, nie wiem, czy to łzy, nie wiem czy to one kradną mi oddech. Ja. Jak zawsze tylko ja. Starałam się tak bardzo. Do krwi, a potem do kości. Bardzo to tak mało, to jeden włos na głowie Roszpunki. Nienawidzę siebie, tego jak nie potrafię zerwać tej zasłony i pokazać Ci prawdy. Ilości uwielbienia, jaką w Tobie pokładam. Tego, kim stałam się przy Tobie. I tego jak niepotrzebna czuję się w Twoim życiu, podczas gdy Ty jesteś moim.
Kilka wierszy, słowa - lek na moją strapioną duszę. Każdy wers - Ty, każdy łyk - Ty, każde wzdrygnięcie się, strach - Ty. Umarłam dzisiaj.
umrę,
jak kwiaty w naszym pustym domu,
a wszystkie nasze ślepe dzieci
pochowają mnie w stu donicach,
w ziemi, w której obmyjesz swoje winy.
i te resztki mnie,
jak usta tuż przy twoim uchu,
których nie sposób zapomnieć,
których nie sposób nie usłyszeć,
osiądą na twej skórze
i cieniem zabiją tę pyszną dumę.
jak kwiaty w naszym pustym domu,
a wszystkie nasze ślepe dzieci
pochowają mnie w stu donicach,
w ziemi, w której obmyjesz swoje winy.
i te resztki mnie,
jak usta tuż przy twoim uchu,
których nie sposób zapomnieć,
których nie sposób nie usłyszeć,
osiądą na twej skórze
i cieniem zabiją tę pyszną dumę.
Kilka wierszy, słowa - lek na moją strapioną duszę. Każdy wers - Ty, każdy łyk - Ty, każde wzdrygnięcie się, strach - Ty. Umarłam dzisiaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz